Windows i dowiązania symboliczne

Tytuł tego wpisu właściwie powinien brzmieć “A kuku! Czyli jak schować folder”. No ale wtedy nikt by nie czytał, bo nie wiedziałby o co chodzi.

Problem: Dla lepszej organizacji kont pocztowych (czytaj wypierniczenia w kosmos śmieci nie przejrzanych na bieżąco, a sięgających czasem nawet ponad 10 lat wstecz) postanowiłem ułatwić sobie życie outlookiem (w końcu ma się ten pełny pakiet Office 2016 to niech się na coś przyda). Kont jest kilka, nie są powiązane z Exchange, więc outlook chce przechowywać kopie wszystkich maili z serwera w swoich magicznych plikach. Wszystko oczywiście ładuje na bardzo mały systemowy dysk SSD, zamiast grzecznie wpakować na talerzowy, gdzie jest ciągle grubo ponad 1TB miejsca. Systemowego dysku SSD nie wymienię, bo brak mi chęci na zainstalowanie nowego (no leniuch ze mnie, przyznaję, bo to stacja robocza, a nie laptop).

Rozwiązanie: dowiązanie symbolicznie, konkretnie typu directory junction. Czymże jest owo dowiązanie? Linuksowcy i inni tacy na pewno wiedzą, Windowsowcy no cóż – różnie. Otóż – upraszczając – jest to specyficzny rodzaj skrótu. Jest na tyle cwany, że pozwala nawet oszukać niektóre programy co do miejsca gdzie faktycznie znajduje się zasób. Może to być folder, lub plik, a choć jest skrótem, to zachowuje się jakbyś miał dostęp do zasobu w miejscu, gdzie znajduje się skrót. Najprościej będzie na przykładzie.

Outlook jak już wspomniałem tworzy swoje pliki na dysku systemowym, w katalogu …appdata\local\microsoft\outlook i normalnie można znieść jajo a nie go przenieść. Sam program nie przewiduje takiej możliwości (chodzi o pliki *.ost, a nie *.pst), a przynajmniej poszukiwania w Google nie pozwoliły mi na odnalezienie takowego. Rozważałem już nawet usunięcie tego nieszczęsnego katalogu i odzyskanie 1,5 GB miejsca (co jest o tyle istotne, że miałem wtedy już tylko 500MB wolnej przestrzeni). Okazało się jednak, że jest inne rozwiązanie – wystarczy przenieść cały katalog Outlook w wybrane miejsce (np. E:\Outlook), a w oryginalnej miejscówce zrobić wspomniane wcześniej dowiązanie symboliczne.

W Win10 (zapewne 11 też) najprościej to zrobić w ten sposób: po pierwsze i najważniejsze – aby przenieść folder trzeba tymczasowo ubić Outlooka. Po przeniesieniu folderu w miejsce docelowe (w moim przykładzie E:\Outlook) wróć do miejsca, gdzie oryginalnie znajdował się folder – w moim wypadku C:\Users\User\AppData\Local\Microsoft. Trzymając wciśnięty klawisz shift kliknij gdzieś w wolnym miejscu w okienku prawym przyciskiem myszy. Pojawi się nowa opcja “Otwórzy tutaj okno programu powershell” lub “Open powershell window here” jeśli używasz angielskiej wersji systemu. W okienku, które wyskoczy wpisujesz:

cmd

I na pierwszy rzut oka niewiele się zmieni, a tak naprawdę zmieniłeś powłokę wiersza poleceń z domyślnego powershella na cmd. Po co tak? Żeby trochę mniej pisać. Jeśli lubisz klepać długaśne ścieżki to oczywiście możesz odpalić cmd od razu i swoim ulubionym sposobem dostać się do odpowiedniego folderu (albo zawsze podawać pełne ścieżki), lub ładnie wszystko posklejać w wierszu poleceń. Twoja wola. Wracając jednak do sedna – wpisz:

mklink /J Outlook e:\Outlook

Przełącznik /J utworzy nam tzw. punkt przecięcia katalogu, co z kolei pozwoli naszemu skrótowi udawać katalog (i to przy minimalnych uprawnieniach). Pierwszy “Outlook” to nazwa naszego skrótu, a drugi to ścieżka na którą skrót ma wskazywać. Po wciśnięciu entera błyśnie, huknie i sprawa załatwiona. Outlook dalej będzie pewien, że zaśmieca dysk C podczas gdy naprawdę będzie pisał do dysku E.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *